Spotkanie pod hasłem „Dobry smak to nie wszystko. Jak polska wołowina może zdobywać nowe rynki?” odbyło się z udziałem ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stefana Krajewskiego, Jacka Zarzeckiego, wiceprzewodniczącego Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny, oraz Tomasza Rasińskiego, wiceprezesa Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.
Rozmowy dotyczyły przede wszystkim budowania marki Polska Wołowina, znaczenia jakości kulinarnej mięsa, systemu QMP oraz działań, które mogą poprawić pozycję hodowców i zakładów przetwórczych na rynku krajowym i zagranicznym.
Dane przedstawione podczas spotkania pokazują skalę krajowego sektora wołowego oraz jego znaczenie dla europejskiego rynku mięsa.
Minister Stefan Krajewski rozpoczął spotkanie od przedstawienia wyników polskiego sektora wołowego.
Polska zajmuje obecnie piąte miejsce wśród producentów wołowiny w Unii Europejskiej i odpowiada za około 10% unijnej produkcji. Jest również drugim, po Irlandii, największym eksporterem netto wołowiny we Wspólnocie.
Według danych przedstawionych przez ministra w 2025 roku wartość eksportu polskiej wołowiny wzrosła o około 30%, z 2,49 mld euro do 3,25 mld euro.
Produkcja wołowiny wyniosła 607 tys. ton w wadze bitej ciepłej, natomiast eksport produktów wołowych osiągnął 545 tys. ton. Oznacza to, że zdecydowana większość krajowej produkcji znalazła odbiorców poza Polską.
Najważniejszymi rynkami pozostają Włochy, Niemcy i Niderlandy. Jednocześnie branża zwiększa aktywność w krajach pozaunijnych.
W 2026 roku udało się między innymi uzyskać dostęp do rynku filipińskiego, rozszerzyć możliwości eksportu do Japonii oraz zwiększyć liczbę zakładów uprawnionych do sprzedaży wołowiny na rynku tajlandzkim. Trwają również działania dotyczące Chin i Korei Południowej.
Minister poinformował, że w przypadku Korei Południowej Polska znajduje się na szóstym z ośmiu etapów procedury otwierania rynku.
Rozwój eksportu nie oznacza jednak braku zagrożeń. W pierwszych ośmiu miesiącach 2026 roku import wołowiny z krajów Mercosur do Unii Europejskiej wzrósł o 14%, osiągając blisko 184 tys. ton.
Rosnąca konkurencja cenowa sprawia, że polski sektor musi szukać innych sposobów na utrzymanie swojej pozycji.
Jednym z głównych tematów spotkania była budowa wspólnej marki Polska Wołowina.
Jak poinformował Jacek Zarzecki, w przedsięwzięcie zamierza zaangażować się osiem największych zakładów mięsnych w Polsce, odpowiadających łącznie za ponad 60% krajowych ubojów bydła i ponad 70% eksportu wołowiny.
Założenie jest proste: polska wołowina ma być sprzedawana pod wspólnym oznaczeniem, które będzie kojarzone z określoną jakością, pochodzeniem i walorami kulinarnymi.
Branża chce odejść od sytuacji, w której głównym argumentem handlowym jest niższa cena.
- Dzisiaj rolnik dostaje nie za jakość, a dostaje pieniądze za masę, a ma dostawać właśnie premię za jakość - mówił Jacek Zarzecki.
To zapowiedź istotnej zmiany w sposobie myślenia o produkcji bydła opasowego. Hodowcy, którzy ponoszą dodatkowe koszty związane z żywieniem, genetyką czy utrzymaniem zwierząt, oczekują, że lepsze parametry mięsa znajdą odzwierciedlenie w cenie skupu.
Na spotkaniu nie przedstawiono jednak konkretnych stawek premii ani zasad, według których zakłady miałyby wynagradzać producentów za jakość.
W ramach budowy marki prowadzone są prace nad systemem oznaczania jakości kulinarnej wołowiny.
Branża zakłada, że w ciągu najbliższych dwóch lat uda się wprowadzić rozwiązanie, które pomoże konsumentom wybierać mięso o przewidywalnych właściwościach.
Oznaczenie miałoby informować między innymi o przydatności konkretnego elementu do przygotowania określonej potrawy oraz o jego jakości kulinarnej.
Chodzi o ograniczenie sytuacji, w której klient kupuje ten sam rodzaj mięsa, przygotowuje go w podobny sposób, a za każdym razem otrzymuje produkt o innej kruchości, soczystości czy smaku.
Jak wyjaśnił Jacek Zarzecki, nad projektem pracują trzy grupy odpowiedzialne za jakość kulinarną, marketing oraz raportowanie ESG.
Podstawą wspólnego oznaczenia ma być system jakości QMP, który obejmuje obecnie, według danych przedstawionych podczas spotkania, ponad 250 tys. sztuk bydła.
Ważnym elementem przyszłego systemu ma być również identyfikowalność pochodzenia mięsa.
Minister Stefan Krajewski poinformował, że resort pracuje nad paszportyzacją, czyli rozwiązaniem pozwalającym śledzić drogę produktu również po uboju zwierzęcia.
Obecnie system identyfikacji bydła dostarcza informacji o gospodarstwie pochodzenia zwierzęcia, jego przemieszczeniach i miejscu uboju. Docelowo dane mają obejmować także kolejne etapy przetwórstwa i dystrybucji, aż do sprzedaży konsumentowi.
Podczas spotkania dużo uwagi poświęcono znaczeniu bydła ras mlecznych dla krajowej produkcji wołowiny.
Tomasz Rasiński zwracał uwagę, że odpowiednia technologia opasu, żywienie i warunki utrzymania pozwalają uzyskać mięso o dobrych parametrach kulinarnych również od zwierząt rasy holsztyńsko-fryzyjskiej.
Wskazywał przy tym na własne doświadczenia z utrzymywaniem jałówek i wolców oraz na znaczenie marmurkowatości mięsa.
Nie należy więc utożsamiać jakości kulinarnej wyłącznie z bydłem ras typowo mięsnych.
Dla gospodarstw mlecznych, które prowadzą również opas, rozwój systemów jakości może stanowić dodatkowy kierunek zagospodarowania zwierząt i zwiększania wartości produkcji.
W tym kontekście istotne znaczenie przypisano systemowi QMP, w którym wymagania produkcyjne podlegają niezależnej weryfikacji przez jednostkę certyfikującą.
Jednym z tematów podjętych przez redakcję Opasy.pl była dostępność planowanej marki dla mniejszych gospodarstw.
Sylwia Sikorska, reprezentująca portal Opasy.pl, skierowała do ministra pytania dotyczące zasad uczestnictwa w przedsięwzięciu, możliwości finansowania certyfikacji oraz wsparcia dla producentów, którzy chcieliby wspólnie rozwijać produkcję w systemach jakości.
Pierwsze pytanie dotyczyło tego, czy znak Polska Wołowina będzie zarezerwowany wyłącznie dla gospodarstw posiadających certyfikat QMP, czy też przewidziane zostaną rozwiązania dla producentów pozostających poza systemem.
Poruszono również problem kosztów certyfikacji, które przy mniejszej liczbie zwierząt mogą mieć istotny wpływ na opłacalność przystąpienia do QMP.
Redakcja zapytała, czy ministerstwo rozważa uruchomienie wsparcia pozwalającego takim gospodarstwom pokryć część ponoszonych kosztów, na przykład przy udziale KOWR.
Kolejna kwestia dotyczyła możliwości dodatkowego premiowania gospodarstw, które zdecydują się zrzeszać i wspólnie uczestniczyć w systemach jakości.
Minister Stefan Krajewski zaznaczył, że QMP jest już rozwiązaniem funkcjonującym w wielu gospodarstwach, natomiast resort nie zamyka dyskusji o innych systemach jakości.
W odniesieniu do finansowania udziału rolników wskazał, że temat wymaga dalszych rozmów, również z Krajowym Ośrodkiem Wsparcia Rolnictwa.
Pozytywnie odniósł się także do współpracy między producentami.
Jak zaznaczył, w Brukseli toczą się rozmowy dotyczące dodatkowego wsparcia rolników działających w grupach i organizacjach, które pozwalają skuteczniej reprezentować ich interesy na rynku.
Jacek Zarzecki przypomniał, że sam system QMP jest otwarty dla gospodarstw spełniających jego wymagania. Wyraził również przekonanie, że rozwój marki i przyszłe premie za jakość mogą zwiększyć zainteresowanie certyfikacją.
Do pytań redakcji Opasy.pl odniósł się także dyrektor Departamentu Rolnictwa Ekologicznego i Jakości Żywności Jan Golba, przedstawiając dostępne instrumenty wsparcia finansowego w ramach Planu Strategicznego WPR na lata 2023-2027.
Wskazał dwie interwencje, z których mogą korzystać podmioty prowadzące działalność w ramach systemów jakości żywności.
Pierwsza to I.13.3 - Promowanie, informowanie i marketing dotyczące żywności wytwarzanej w ramach systemów jakości żywności.
Nabór wniosków rozpoczął się 22 października i potrwa do 7 grudnia 2026 roku.
Wsparcie skierowane jest do uprawnionych grup producentów, które chcą prowadzić wspólne działania promocyjne i marketingowe dotyczące produktów objętych systemami jakości, w tym QMP.
Pomoc może wynieść do 70% kosztów kwalifikowalnych, a maksymalna kwota dofinansowania jednej operacji to 1,75 mln zł.
Druga to I.13.4 - Rozwój współpracy producentów w ramach systemów jakości żywności.
W tym przypadku nabór zaplanowano od 5 listopada do 10 grudnia 2026 roku.
Interwencja przewiduje wsparcie dla uprawnionych grup, w tym konsorcjów i organizacji zrzeszających producentów uczestniczących w systemach jakości.
Co do zasady wymagany jest udział co najmniej pięciu członków będących rolnikami lub przetwórcami, w tym minimum czterech rolników posiadających wymagane potwierdzenie produkcji w danym systemie jakości. Szczególne zasady przewidziano dla spółdzielni.
Maksymalne wsparcie wynosi 680 tys. zł w okresie czterech lat. Pomoc łączy finansowanie ryczałtowe z refundacją określonych kosztów.
Program obejmuje między innymi rozwój współpracy, wspólnego marketingu oraz sprzedaży produktów wytwarzanych w systemach jakości.
Są to środki, z których mogą korzystać uprawnione grupy spełniające warunki naboru. Nie oznaczają jednak automatycznego zwrotu kosztów certyfikacji każdemu indywidualnemu hodowcy.
W dyskusji pojawił się również temat nowego ekoschematu „Niskoemisyjna produkcja bydła”, którego uruchomienie planowane jest w 2027 roku.
Jacek Zarzecki podkreślał, że działania związane z ograniczaniem emisji gazów cieplarnianych w produkcji bydła mają znaczenie nie tylko środowiskowe, lecz także handlowe.
Coraz więcej odbiorców oczekuje bowiem informacji dotyczących sposobu produkcji, dobrostanu zwierząt oraz wpływu gospodarstw na środowisko.
Według Zarzeckiego projektowany ekoschemat ma również zawierać rozwiązania wspierające gospodarstwa uczestniczące w systemach jakości. W dyskusji pojawiła się kwestia uwzględnienia kosztów certyfikacji, szczególnie w przypadku mniejszych producentów.
Jacek Zarzecki wskazał także na rozwiązania dotyczące wsparcia produkcji bydła mięsnego.
Jednym z nich jest zwiększenie kwoty pomocy na zakup buhaja z 5 do 7 tys. zł.
Omówiono również możliwość finansowania zakupu poskromów i przepędów w ramach inwestycji poprawiających dobrostan zwierząt.
Wśród zapowiadanych zmian w ekoschematach znalazło się rozszerzenie wieku bydła opasowego kwalifikującego się do płatności dobrostanowych z 18 do 24 miesięcy.
Proponowana zmiana ma lepiej odpowiadać rzeczywistemu cyklowi produkcji, szczególnie w gospodarstwach prowadzących dłuższy opas bydła ras mlecznych i mieszańców.
Projekt w tej sprawie jest przedmiotem dalszych prac Komitetu Monitorującego PS WPR, a termin zgłaszania stanowisk wyznaczono na 3 listopada 2026 roku.
Do czasu zakończenia prac nie należy traktować nowych zasad jako obowiązujących.
Podczas śniadania prasowego poruszono również temat funduszy promocji produktów rolno-spożywczych, wokół których w ostatnim czasie pojawiły się publiczne kontrowersje.
Minister Stefan Krajewski poinformował, że resort przygotował wstępne propozycje zmian, które mają zostać skierowane do konsultacji z branżą.
Podkreślił jednocześnie, że nie popiera likwidacji funduszy.
Zdaniem ministra wieloletnie działania promocyjne, udział w targach i misjach handlowych przyczyniły się do rozwoju eksportu polskiej żywności.
Podobne stanowisko przedstawił Jacek Zarzecki, przypominając, że o wydatkowaniu środków z funduszy decydują komisje, w których zasiadają przedstawiciele organizacji branżowych i producentów.
W trakcie dyskusji redakcja Opasy.pl zwróciła również uwagę na odpowiedzialność mediów za rzetelne przedstawianie informacji dotyczących wykorzystania środków promocyjnych. Ocena działalności funduszy powinna opierać się na zweryfikowanych danych i rzeczywistych efektach prowadzonych działań, a nie wyłącznie na pojedynczych materiałach publikowanych w mediach społecznościowych.
Z wypowiedzi przedstawicieli resortu i branży wynika, że dalszy rozwój polskiego sektora wołowiny ma opierać się na jakości mięsa, identyfikowalności pochodzenia oraz współpracy producentów z zakładami przetwórczymi.
System QMP ma odgrywać w tym procesie znaczącą rolę. Potwierdza to zarówno liczba zwierząt objętych certyfikacją, jak i deklarowane zaangażowanie największych zakładów mięsnych w budowę wspólnej marki.
Dla producentów bydła najważniejsza pozostaje jednak odpowiedź na pytanie, czy dodatkowe wymagania przełożą się na lepszą cenę sprzedaży zwierząt.
Branża zapowiada premiowanie jakości, ale zasady takiego rozliczania nie zostały jeszcze przedstawione.
Równie istotna będzie dostępność przyszłego systemu dla gospodarstw utrzymujących mniejsze stada. Koszt certyfikacji, wymagania produkcyjne i możliwość uzyskania dodatkowego wsparcia mogą decydować o tym, ilu hodowców zdecyduje się uczestniczyć w przedsięwzięciu.
Najbliższe miesiące pokażą, jak zapowiedzi zostaną przełożone na konkretne rozwiązania. Dotyczy to zarówno wspólnego oznaczenia Polska Wołowina, zasad wynagradzania hodowców za jakość, jak i uruchomienia nowego ekoschematu w kampanii 2027.
Sylwia Sikorska | Opasy.pl
Relacja własna ze śniadania prasowego „Dobry smak to nie wszystko. Jak polska wołowina może zdobywać nowe rynki?”, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Warszawa, 29 października 2026 r.
Źródło: Relacja własna - Sylwia Sikorska | Opasy.pl